"Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać,
lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku".
"Mały książę" A. de Saint-Exupéry
***
Słońce powoli
wynurzało się zza dalekiej linii horyzontu. Pierwsze nieśmiałe promienie wpadały do mojego pokoju. Przeciągnęłam się i wyjrzałam przez okno. Na ulicach nie było najmniejszego ruchu, wszędzie panowała cisza,
spokój... Odwróciłam się i ogarnęłam wzrokiem pomieszczenie. Nieduży pokój, w biało-szarych
barwach, kilka niezbędnych mebli i
mnóstwo niepotrzebnych nikomu bibelotów. Podeszłam do szafy i zaczęłam przeglądać ubrania bez zastanowienia. Ubrałam pierwsze co mi wpadło w ręce, zawiązałam ochraniacz na włosach i bez spojrzenia w lustro zbiegłam na dół. W domu jak
zwykle nie było
najmniejszego szmeru. Rozejrzałam się po pustych
pomieszczeniach i z cichym westchnięciem wyszłam na zewnątrz. Ludzie powoli pojawiali się na ulicy, wystawiali pierwsze stragany, wystawy
sklepowe, szyldy. "Do treningu z Tsunade zostało mi jeszcze trochę czasu" pomyślałam i ruszyłam w stronę parku. Tak, tego parku. To miejsce kojarzyło mi się tylko z odejściem Sasuke
rok temu. Nigdy nie lubiłam tego
miejsca, a teraz go wręcz nienawidziłam. Dlaczego więc tu przychodzę? Ostatnie słowa Naruto przed odejściem z wioski ... miałam się pogodzić ze stratą i nie pozwolić, aby wpłynęła na moje życie. Łatwo mówić, komuś kto odszedł, bo nie mógł znieść braku najlepszego przyjaciela. A ja zostałam. Sama. Co prawda miałam treningi, którym poświęcałam bardzo dużo czasu, ale nawet one nie wypełniają całego dnia.
Przystanęłam i spojrzałam przed siebie. "Co ja tutaj robię? Przecież, to wszystko i tak już mnie nie interesuje." Wiatr podwiewał mi włosy i bawił się gałęziami drzew. Co chwilkę jeden z liści odczepiał się od złożonej korony, szybował chwile w powietrzu i opadał na ziemię tuż pod moimi
stopami.